W rozmowie z Igorem Samselem, kapitan Victorii Sulejówek opowiada m.in. o swoich początkach i grze w jednym zespole z Przemysławem Płachetą (obecnie Oxford United – Championship), pamiętnej końcówce sezonu 2022/23, gdy „Vikcia” rzutem na taśmę przegoniła Mazovię, okresie przygotowawczym i tożsamości Klubu oraz celach na rundę wiosenną w Betclic 3 lidze grupie 1.

Igor Samsel (uSports): Jak wspominasz początki swojej piłkarskiej przygody, czyli grę w Polonii Warszawa? Kogo miałeś okazję wtedy poznać w szatni „Czarnych Koszul”?

Sebastian Pindor (Victoria Sulejówek): To była bardzo fajna szatnia, pełna starszych zawodników z doświadczeniem na poziomie centralnym. Miałem świetne warunki do tego, żeby uczyć się tego „dorosłego” futbolu. Mieliśmy wtedy bardzo ciekawy zespół, w tej drużynie był chociażby Przemysław Płacheta, z którym grałem jeszcze wcześniej w zespole CLJ Polonii. Z takich bardziej znanych nazwisk występował z nami też Tomasz Kucz, bramkarz, który później trafił do Bayeru Leverkusen, był też oczywiście Maksymilian Stryjek z którym razem chodziliśmy do jednej klasy w gimnazjum i liceum. Oprócz tego Adam Ryczkowski, obecnie zawodnik Legii II Warszawa, świetny piłkarz mający na koncie kilkadziesiąt meczów w Ekstraklasie.

Po tym jak trafiłeś do Victorii Sulejówek miałeś okazję grać w drużynie prowadzonej przez Trenera Krzysztofa Dębka, o którym jeszcze porozmawiamy, ale chciałem Cię spytać o testy w Zagłębiu Sosnowiec na które pojechałeś w lipcu 2020 roku. Czy wtedy było blisko zmiany klubu i czy Trener namawiał Cię do transferu?

W lipcu 2020 roku, to był okres pandemii, dostałem zaproszenie od Trenera Krzysztofa na 3-dniowe testy w Sosnowcu, na które ostatecznie pojechałem. Pojechałem i wróciłem (śmiech). To było bardzo ciekawe doświadczenie, w pewien sposób wyróżnienie mojej pracy, ale trudno było o to, żeby transfer doszedł do skutku, ponieważ pojechałem tam w trakcie sezonu, gdy Zagłębie rozegrało już kilka meczów ligowych. Nie miałem już wtedy statusu młodzieżowca, co też utrudniło sprawę przejścia do klubu ze Śląska.

Jak przebiegała Twoja współpraca z Trenerem Dębkiem za czasów Victorii? Na co zwracał szczególną uwagę podczas treningów lub meczów?

Wiele się od niego nauczyłem, pokazał mi jak może grać zawodnik na pozycji nr 6. Wcześniej skupiałem się głównie na odbiorze piłki, a Trener Dębek zachęcał mnie do tego, żebym próbował też rozwijać inne umiejętności – postrzeganie gry, obserwację poszczególnych sytuacji boiskowych. Uważam, że to bardzo dobry szkoleniowiec i powinien trafić na wyższy poziom seniorski. Teraz jest trenerem w świetnej Akademii – Stali Rzeszów, ale docelowo myślę, że jego miejsce jest w dorosłej piłce, na najwyższym poziomie.

Jedna sytuacja z udziałem Trenera Dębka, którą wspominasz do dzisiaj? (śmiech)

Był taki mecz w 3 lidze, gdzie przegrywaliśmy do przerwy 3-0 lub 3-1. Trener był bardzo niezadowolony, w przerwie wszedł do szatni, złamał tablicę taktyczną, użył paru słów niecenzuralnych, które do dzisiaj pamiętam (śmiech). Nie było przyjemnie, ale efekt był taki, że pobudził zespół, bo finalnie wygraliśmy ten mecz 4-3. Później wspominaliśmy tę sytuację już z dużym dystansem i było z niej sporo śmiechu, ale na pewno to była taka chwila, z którą mocno kojarzy mi się Trener Dębek.

Z czym w takim razie kojarzy Ci sezon 2022/23? Czy ktokolwiek w Sulejówku na dwie kolejki przed końcem rozgrywek wierzył w awans do 3 ligi?

Każdy z nas, kibiców, członków Klubu, chciał awansować i wiara w końcowy sukces była w nas do końca, natomiast wiedzieliśmy, że karty w ręku miała Mazovia i żebyśmy mogli świętować to oni musieliby się potknąć i to aż dwa razy. Mazovia grała jeden z meczów na trudnym terenie w Garwolinie, a my mieliśmy w ostatniej kolejce mecz z Piasecznem, które miało mocną drużynę i liczyło się w walce o czołowe lokaty. Bardzo się cieszę, że tak to się wszystko potoczyło, bo dzięki temu możemy się rozwijać, Klub może się rozwijać.

Jesteś chyba najlepszą osobą do tego, żeby odpowiedzieć na pytanie, które bardzo często pada w dyskusjach kibiców i ekspertów na Mazowszu – jaka jest różnica pomiędzy 3-ią, a 4-tą ligą? Na czym polega ta różnica?

Na pewno jest różnica między tymi ligami, największa, moim zdaniem, pod kątem intensywności. Myślę, że zawodnicy grają na dużo wyższym poziomie intensywności. Same umiejętności indywidualne niekoniecznie są niższe w 4 lidze, bo tam jest sporo znanych nazwisk, dobrych piłkarzy, ale tym elementem rozróżniającym oba poziomy jest właśnie intensywność i przygotowanie motoryczne, które w 3 lidze jest lepsze.

Graliśmy teraz dwa sparingi z zespołami z 4 ligi mazowieckiej – Ząbkovią i Mazovią i myślę, że to drużyny, które w 3 lidze spokojnie by sobie poradziły. Ząbkovia to zespół trochę podobny do nas, z dużą ilością młodych zawodników, bez wielkich nazwisk, ale bardzo dobrze zorganizowany w grze, a Mazovia to z kolei duża jakość piłkarska, było widać w sparingu, że mają naprawdę świetnych piłkarzy w składzie.

Za Wami dwa sparingi o których wspomniałeś, więc jak przebiegają te przygotowania do startu rundy wiosennej? Czy jesteś zdrowy i gotowy do gry?

Z moim zdrowiem jest wszystko w porządku, na szczęście obyło się bez żadnych poważniejszych urazów, cieszę się z tego powodu, bo nie zawsze tak było w ostatnim czasie. Jeśli chodzi o przygotowania drużyny to praktycznie wszyscy zawodnicy są do dyspozycji sztabu szkoleniowego, jedynie Joachim Majchrzak wraca do pełni formy po operacji łąkotki. Jeden zawodnik – Mikołaj Misiak zrezygnował z dalszej gry w piłkę, wybrał inną ścieżkę zawodową. Bardzo żałujemy, że podjął taką decyzję, bo bardzo nam pomagał w tym sezonie, ale to jego wybór i trzeba to uszanować. Może jeszcze kiedyś zmieni decyzję. Mamy, a właściwie będziemy mieli dwie nowe twarze, bo klub planuje pozyskać jeszcze co najmniej dwóch zawodników, w sparingach widnieli jako zawodnicy testowani – jeden to gracz ofensywny, mogący wystąpić na kilku różnych pozycjach w ataku, a drugi to środkowy obrońca.

Jak będzie wyglądała Victoria Sulejówek w meczach rundy wiosennej Betclic 3 ligi grupy 1? Czy to nadal będzie taki zespół jak w 2024 roku – z dużą ilością młodzieży i wychowanków?

Większość zawodników w naszej szatni to młodzieżowcy, gra na poziomie 3-ligowym daje im świetne możliwości do rozwoju. Tak było w poprzedniej rundzie, tak samo będzie na wiosnę, bo gdyby ich nie było to nie mielibyśmy kim grać (śmiech). Oczywiście, w składzie są też zawodnicy bardziej doświadczeni i myślę, że to jest fajne połączenie. Nie potrzeba nam wielkich nazwisk, bo mamy w sobie tę młodzieńczą iskrę, która daje nam motywację (śmiech).

„Vikcia” jest Klubem zajmującym pierwsze miejsce w klasyfikacji Pro Junior System. Najwięcej punktów zdobył Bartosz Jankowski, który przebojem wdarł się do pierwszej jedenastki i notuje świetne liczby. Jak według Ciebie rozwija się ten zawodnik?

To bardzo dobry piłkarz, mogący grać na kilku pozycjach, chociaż w tej rundzie występował głównie jako lewy obrońca. Nie chcę zdradzać naszej taktyki, ale to na pewno widać oglądając nasze mecze, że gramy w ustawieniu z czwórką obrońców, biorąc pod uwagę zdolności motoryczne Bartosza uważam, że w innym klubie poradziłby sobie też bez problemów na wahadle. Jak na swój wiek jest bardzo dojrzały emocjonalnie, ma potencjał, żeby zaistnieć na szczeblu centralnym. Kibicuję mu mocno, liczby ma niesamowite, a przecież to jego pierwsza pełna runda w seniorach.

Z zawodników, którzy są w naszej drużynie i też mogą „pójść do góry” jest jeszcze Szymon Jonasz, liczę na to, że rywalizacja o miejsce w składzie będzie zacięta, młodzież musi naciskać. Co prawda grywałem kiedyś, jeszcze za czasów Trenera Krzysztofa Dębka, w formacji defensywnej, ale najlepiej czuję się na pozycji nr 6. Środek obrony jakoś mnie nie satysfakcjonuje (śmiech).

1 marca pierwszy mecz ligowy w rundzie wiosennej – na swoim stadionie zagracie z PGE GiEK GKS Bełchatów. Czy przygotowania, analiza przed tym meczem już wystartowała?

Skupiamy się przede wszystkim na sobie, rozwijamy nasz model gry i w trakcie meczów reagujemy na sytuacje boiskowe. Dostosowujemy narzędzia do tego jak gra nasz przeciwnik, w zależności od fazy spotkania nasze ustawienie i zachowania mogą się różnić. Analiza oczywiście jest, ale to już bliżej samego meczu, mniej więcej na tydzień przed spotkaniem.

W jaki sposób chce grać i zdobywać punkty Victoria Sulejówek?

Mamy swoją tożsamość, ona jest, ona była. Zapoczątkował ją Trener Dębek i myślę, że jako Klub musieliśmy pójść tą drogą, mając doświadczenia z przeszłości, kiedy za bardzo koncentrowaliśmy się na wynikach i za wszelką cenę walczyliśmy o utrzymanie. Wtedy nie dało nam to pozytywnego rezultatu, bo z ligi spadliśmy, a Klub trzeba było budować od podstaw. Teraz sytuacja jest inna, DNA Victorii jest wyraźne, mamy określony sposób w jaki chcemy grać i na tym się skupiamy.

Który z zespołów w rundzie jesiennej zrobił na Tobie najlepsze wrażenie? Przeciwko komu grało się najciężej?

Najmocniejszym zespołem z którym graliśmy była Legia II Warszawa, mimo tego, że to był jeden z naszych lepszych meczów w tej rundzie to i tak spotkanie przegraliśmy, co świadczy o dużej jakości i potencjale jaki jest w Legii. Drugim takim zespołem był Świt Nowy Dwór Mazowiecki z którym bardzo wysoko przegraliśmy. To też drużyna, która podobnie jak Legia, gra bardzo dobrze w piłkę i dąży do tego, żeby kontrolować wydarzenia boiskowe. Mogę jeszcze wyróżnić Unię Skierniewice, z nimi graliśmy na początku rundy.

Ostatnie pytanie, być może najtrudniejsze ze wszystkich (śmiech). Które miejsce na koniec sezonu zajmie Victoria?

Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie dyplomatycznie (śmiech). Na pewno Victoria będzie walczyła w każdym meczu o trzy punkty, oczywiście cel jest taki, żeby nie spaść z ligi, ale jeżeli będziemy mówić, że chcemy się utrzymać to może czegoś brakować, więc ambicją tego zespołu jest to, żebyśmy byli w górnej połowie tabeli. Chcemy wygrywać w każdym meczu i piąć się w tabeli jak najwyżej.

Dziękuję za rozmowę!

Zdjęcia: Victoria Sulejówek, MMZ Sport Plus, Mirek Koszyk


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *